W dalszym ciągu trwa…

26 04 2011

…szkolenie kotecka. Dobrnęłyśmy do punktu 10, czyli swobodne poruszanie się na smyczy bez oporu ze strony wychowawcy. Prostymi słowy, kotek łazi sobie gdzie chce, a ja luźno trzymam smycz. 😉

Dzisiaj po południu Peti, po raz pierwszy w życiu, miała okazję przekonać się na własne łapki co to jest Wiosna! Wyniesienie Kotecka z mieszkania było dość kłopotliwe,  bo w końcu opuszczenie kochanego domku = pani wet i jej wielka igła. Dlatego też w połowie klatki schodowej Petitka  postanowiła jak najszybciej wrócić. Zanim zdołałam się obejrzeć  Mała już siedziała na wycieraczce i czekała, aż otworzę jej drzwi. „Nic z tego” powiedziałam i ponowiłam próbę  zejścia z Koteckiem po schodach… niestety Łobuz ponownie skorzystał ze swojej niezawodnej strategii i za chwilę  z powrotem siedział na wycieraczce. Sytuacja powtórzyła się jeszcze kilka razy, aż w końcu chwyciłam Malucha i szybko zbiegłam po schodach…

Udało się!

…Na początku trawa, drzewa, hałas kosiarki i krzyczące dzieci wydały się niesamowicie straszne. Po chwili wszystkie te strachy „zakłócił” ćwierkot wróbelka, który przycupnął sobie na iglaczku tuż obok. Peti znając ten dźwięk doskonale (z balkonu) schowała się za trawą i po kociemu „naszczekała” na ptaszka.  Potem nieco niepewnie przechadzała się po trawie od czasu do czasu zerkając na dzieciaki śmigające na rowerach, ale „na szczęście” 😉 nie trwało to długo i za chwilę w bezpiecznym domku przywitała ją Dosia ;D.

Oto kilka fotek z dzisiejszej wyprawy:





Po przerwie…

21 04 2011

…związanej z brakiem dostępu do netu, wstawiam dziś kilka zdjęć. Miałbym dużo do napisania, ale nie w temacie mojego bloga, a w związku z pewnymi – mówiąc bardzo oględnie – nieeleganckimi praktykami jednego z operatorów internetowych. Nie będę jednak wdawał się w szczegóły. Powiem tylko tyle, że po bardzo nieudanej próbie zmiany operatora wróciłem do poprzedniego 🙂

A teraz kilka zdjęć:

akrobatka, brrr...

w planach skok na szafę 😉

Nauka chodzenia na smyczy, faza przyzwyczajania do szelek.

tygrysiątko 😉

prawie jak Godzilla 😉

Ninja nie powstydziłby się takiego ciosu





Kocie drzewko

19 02 2011

Wczoraj podobno był Międzynarodowy Dzień Kota. Z tej okazji postanowiłem zrobić koteckowi prezent – wybudować dom mianowicie 🙂 Z pomocą przyszedł niezastąpiony w takich sytuacjach stary kolega Peti – Gizmo. Prace rozpoczęły się późnym popołudniem. Siłą rzeczy nie udało się zakończyć robót jednego dnia. Tym bardziej, że jeszcze w tym czasie Gizmo musiał odebrać jakąś „skrzypiącą” przesyłkę 😉

Dziś rano ponownie z impetem ruszyliśmy na plac budowy, szast – prast i gotowe! W zamyśle autorów parterowa kondygnacja miała być przeznaczona dla Dosi, ale cosik księżniczka jakby troszkę przyduża jest i nie chce się tam zmieścić 🙂

Dziękuję głównemu inżynierowi Gizmuntowi za pomoc i Asicy za asystę :).

A dziś pójdę zobaczyć co też tam tak skrzypi u tego Gizma 😉

Waga Peti: 2006g

 

Przymiarka

Jaki fajny mam widok 🙂

Docelowe miejsce kociego drzewka. A dachowiec na swoim miejscu 🙂

...wolnoć, Tomku, w swoim domku.

No i otrzymałem obiecaną przez Gizma fotografię 😉

 

Peti pozuje Gizmuntowi do zdjęcia 😀





Walentynki

11 02 2011

Szybko przyjęło się na naszym gruncie to amerykańskie, komercyjne święto. Dla kotów powinno być ono z pewnością później, przynajmniej o miesiąc 😉 Nie stoi jednak nic na przeszkodzie, aby już teraz zaprezentować kilka kocich serduszek:

źródło: JoeMonster





Szarlotka

10 02 2011

Zostało na dziś jeszcze kilka kawałków szarlotki. Leżały sobie one na talerzyku na szafce kuchennej. Gdy rano wróciłem z miasta dostałem telefon od Gizma, że przyjdzie za chwilę na kawę.  Szybko wstawiłem wodę, nasypałem kawy do filiżanek. No i wypadałoby kolegę ciastem poczęstować… Zabieram się więc za ostatnie kawałki ciasta, chcąc je nałożyć na talerzyki i… no właśnie – Peti już je napoczęła. Widocznie za wcześnie wróciłem z miasta i biedaczka nie zdążyła skończyć swojego kawałka.

Nie, nie dałem Gizmowi tej szarlotki 😉 ale właściwie: skoro kotecek spróbował i nic mu nie było…? 😉 A swoją drogą, to z pewnych względów chętnie nakarmiłbym Gizma tym ciastem!

– To co Gizmo? wpadniesz? 😀

Opisałbym jeszcze jak Dosia wylizała kubek po jogurcie i wyglądała jak oszroniony eskimos. Nie  zdążyłem jednak zrobić zdjęcia gdyż zaczęła biegać po chałupie uciekając przed Peti, która uparła się z kolei że wyliże resztki jogurtu z czoła, brwi, nosa i brody Dosi :-D. Następnym razem będę już czekał z aparatem 😉

Waga Peti: 1962g

 

Koci kawałek ciasta

Obróżka Dosi troszkę się ostatnio przykurczyła





Pędzelek

4 02 2011

Jakiś czas temu kupiliśmy silikonowy pędzelek, który przydatny jest podczas pieczenia bułek. Po pewnym czasie zauważyłem że na pędzelku brakuje kilka silikonowych włosków. Na moje pytanie na ten temat, Mania miała sprawdzoną od lat odpowiedź: to już tak było. 😉 Yhy! Ta! Ju! No, ale niech będzie… Cały czas jednak zastanawiałem się, gdzie Mania mogła ten pędzelek tak spsuć? 🙂

Dzisiaj przestało to już być tajemnicą. Pędzelek stał w kubeczku na szafce kuchennej wraz z innymi przyborami do wypieków. Rano musiałem na chwilę wyskoczyć z domu. Po powrocie, gdy zajrzałem do kuchni, od razu zauważyłem, że kotecek zrobił „porządki” na stole kuchennym. Po chwili zauważyłem na szafce przewrócony kubeczek no i oczywiście pędzelek z jeszcze mniejszą ilością włosków. Ale jakieś niezjadliwe były, bo obgryzione końcówki zostały obok. Ciekawe, czy Mania dała alibi koteckowi świadomie? Okaże się po jej powrocie z pracy 😉

Szukam więc małą grandziarę, żeby wypomnieć niestosowność jej zachowania, wchodzę do pokoju, a tam dwa niewinne zwierzątka, wprost aniołki takie wtulone w siebie 🙂

Włoski pędzelka okazały się niezjadliwe.

Niewinna Peti z Dosią

Ten dolny pasek na pewno da się jakoś zatrzymać... mhm...





DOMOWY SPOSÓB NA UTRZYMANIE HIGIENY

30 01 2011
  1. Podnieś obydwie części klapy i wlej do miski klozetowej dwie łyżki szamponu dla zwierząt.
  2. Weź kota na ręce i głaszcz go cały czas po drodze do łazienki.
  3. Jednym płynnym ruchem umieść kota w kibelku i opuść deskę. Możliwe,że będziesz musiał stanąć na klapie.
  4. Kot samoczynnie wprawi się w ruch i wytworzy obfitą pianę. Nie zwracaj uwagi na odgłosy dobiegające ze środka –kotu sprawia to prawdziwą frajdę.
  5. Trzy – lub czterokrotnie spuść wodę. Ten etap to „dokładne płukanie”.
  6. Niech ktoś otworzy drzwi wejściowe do domu. Upewnij się, że droga pomiędzy łazienką a drzwiami wejściowymi jest wolna.
  7. Stań jak najdalej za toaletą i szybko podnieś obydwie klapy.
  8. Kot wyskoczy z prędkością światła, wymknie się z łazienki i pobiegnie sobie gdzieś, gdzie będzie mógł się wysuszyć.
  9. Zarówno toaleta, jak i kotek będą lśnić czystością.

    z pańcią